Czy właściciel portalu internetowego jest odpowiedzialny za komentarze internautów?

people conversation icons or online comments & chats - concept vGdy jedni marzą o rozkręceniu dyskusji na własnej stronie, inni mają serdecznie dość wolności wypowiedzi, której królestwem stał się Internet. Należy doceniać swobodę wyrażania opinii, ale nie należy mylić prawa do ekspresji z przyzwoleniem na obrażanie innych, co zdarza się w Internecie nagminne. Zaprawieni w bojach administratorzy, widząc kolejny komentarz, który wywołał lawinę obelg, często nawet nie reagują. Bywa jednak, że bez interwencji się nie obejdzie, o ile wolelibyśmy uniknąć problemów prawnych.

Usługodawca świadczący usługę polegającą na udostępnieniu możliwości bezpłatnego korzystania z Internetu oraz zamieszczania wpisów na uruchomionym przez siebie portalu dyskusyjnym, odpowiada za naruszenie tą drogą cudzych dóbr osobistych tylko wtedy, gdy wiedział że wpis narusza takie dobro, a mimo to nie uniemożliwił niezwłocznie dostępu do wpisu, a więc nie usunął go niezwłocznie. Właściciel portalu nie ma jednak obowiązku zapewnienia możliwości identyfikacji złośliwego komentatora.

W zrozumieniu tej zasady pomoże nam przypadek gminy, która prowadziła serwis dla mieszkańców pewnej miejscowości w regionie. Mieszkańcy wymieniali się tam praktycznymi informacjami, od czasu do czasu wkraczając na tematy polityczne. Dyskusje tego rodzaju toczyły się kulturalnie do czasu pojawienia się tajemniczego anonimu skierowanego do burmistrza miejscowości. Anonimowy internauta obwieścił na portalu gminy skandal z udziałem urzędujących władz. W grę wchodziła udokumentowana zdjęciami seks-afera. W mieście, gdzie każdy każdego znał niedługo trzeba było czekać na zidentyfikowanie informatora. Anonimowy internauta, upubliczniając newsa, wystawił jednocześnie na widok siebie – ktoś bowiem ujawnił wkrótce jego imię, nazwisko oraz… przynależność partyjną. I tak, anonimowym intenautą okazał się działacz lokalnej opozycji. osoba, która go zdemaskowała nie ograniczyła się wyłącznie do ujawnienia w komentarzu sympatii politycznych internauty – nie odmówiła sobie też oceny charakteru i dotychczasowej jego kariery. Według osoby, która ujawniła dane anonima, miał on m.in. szantażować wcześniej swoich konkurentów politycznych, niejednokrotnie naruszać ich dobre imię oraz wodzić za nos media. Nie-anonimowy już internauta został nazwany wprost „nieuczciwym prowokatorem, którego należałoby postawić przed sądem”. Kim była osoba, która ujawniła jego tożsamość? Podejrzenie padło na kogoś z zarządców gminy – wskazywał na to adres IP komputera komentatora, który pokrywał się z adresem komputera w Urzędzie Gminy.

Autor anonimowego wpisu, niewiele się zastanawiając, pozwał więc gminę o naruszenie jego dóbr osobistych. Skoro nie wiadomo, kim właściwie był sprawca, oskarżył on gminę o naruszenie dobrego imienia i złamanie zasad bezpieczeństwa. Co na to wymiar sprawiedliwości? Sąd pierwszej instancji zdecydował, że gmina to wyłącznie dostawca usług internetowych, a więc jest zwolniona z obowiązku sprawdzania treści wpisów. Nie miałaby ona nawet odpowiednich możliwości technicznych do kontroli komentarzy na nieodpłatnie udostępnionym serwerze. Zdemaskowany internauta nie powinien czuć się pokrzywdzony – reakcja, z którą się spotkał, miała spontaniczny charakter, była napisana językiem właściwym dla internetowego forum, czyli miejscu, gdzie mamy prawo do oceny, a nawet krytyki. Sąd II instancji podzielił powyższe ustalenia i ocenę prawną jedynie w części.

Sprawa trafiła, więc do Sądu Najwyższego. Najwyższa instancja uznała, że oskarżenie o nieuczciwość, manipulację mediami i nazwanie szantażystą kwalifikuje się jako naruszenie godności oraz dobrego imienia. Za naruszenie w tej formie dóbr osobistych internauty ponosi odpowiedzialność jednak nie Gmina, lecz autor wypowiedzi, a więc bezpośredni sprawca naruszenia, który jednak pozostał anonimowy i nie jest możliwy do ustalenia.

Ewentualna odpowiedzialność Gminy za naruszenie dóbr osobistych w takim przypadku może natomiast wynikać z regulacji zawartych w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgodnie z tą ustawą Gmina jest usługodawcą świadczącym usługi drogą elektroniczną w rozumieniu tej ustawy, a świadczone przez nią usługi elektroniczne polegają na bezpłatnym udostępnianiu możliwości korzystania z Internetu i utworzonego przez nią portalu dyskusyjnego. Zgodnie z ustawą podmiot, który świadczy takie usługi, nie jest obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych, o których mowa w tych przepisach. Nie jest zatem obowiązany do kontroli treści wypowiedzi umieszczanych przez internautów na forum dyskusyjnym. Jego odpowiedzialność za bezprawne naruszenie cudzych dóbr osobistych ma miejsce tylko wtedy, gdy wie o bezprawnym charakterze danych zamieszczonych na portalu, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych, nie uniemożliwi niezwłocznie dostępu do nich.

Wiemy jak często przychodzi się Państwu zmierzyć z omawianym przez nas problemem. Dlatego proszę pamiętać, że w razie jakichkolwiek wątpliwości, z chęcią pomożemy.