Jak autor może zakończyć umowę o prawa autorskie lub licencję ?

MC900387190Wytłumaczenie istoty rozwiązywania umów regulujących prawa autorskie – umowy przenoszącej te prawa oraz umowy licencyjnej, ułatwi nam przykład z sali sądowej. Tadeusz, właściciel serwisu internetowego „Akwarystyka bez tajemnic”, został pozwany przez Dorotę, po tym jak odmówił usunięcia z witryny szesnastu artykułów i czterech tłumaczeń jej autorstwa. Strona o charakterze non profit działała dzięki współpracy grupy redaktorów – hobbystów. Po roku autorzy wykruszyli się, co uczyniło Tadeusza jedynym zarządcą treści. Dorota, dotychczas regularnie współpracująca z Tadeuszem, wkrótce założyła własną witrynę o podobnym charakterze – właśnie wtedy zaczęła prosić go, by usunął jej teksty z Internetu. Bezskutecznie.  

 

Tadeusz nie rozumiał, że ustne porozumienie, które zawarli współtworząc stronę w sieci, stanowiło w świetle prawa umowę licencyjną niewyłączną do utworów na czas nieokreślony – Dorota przesyłała teksty do administratora, a więc godziła się na ich wykorzystanie (właśnie korzystanie z utworu umożliwia umowa licencyjna). Skoro twórca zawarł stosowną umowę, ma pełne prawo od niej odstąpić lub ją wypowiedzieć. Jak to, zapyta ktoś, podstawą do zakończenia umowy regulującej prawa autorskie bywa „artystyczne widzimisię”? Niezupełnie. Konkretną, jasno opisaną przyczynę rozwiązania umowy, nazywaną „istotnymi interesami twórczymi”, odnajdujemy w Ustawie o prawie autorskim.

 

Właśnie na art. 56 ust. 1 Ustawy o prawie autorskim powoływała się przed sądem Dorota. Przepis ten chroni twórcę, dając mu niezbywalne prawo do rozwiązania umowy przez jednostronne oświadczenie woli, za porozumieniem stron lub w wyniku ustaleń dokonanych przed sądem. Co jednak kryje się pod enigmatycznie brzmiącym wyrażeniem „istotne interesy twórcze”? Na pewno ustawodawcy chodzi o interesy twórcze określonego autora, a nie abstrakcyjny interes twórczy, który nie jest związany z konkretną osobą i konkretnym utworem. W przypadku Doroty takim interesem, byłby jej autorytet w środowisku akwarystycznym, jeśli założymy, że artykuły powstawały w czasie, gdy jej wiedza o akwarystyce stanowiła mały procent obecnej. Dalsze publikowanie tekstów w niezmienionym kształcie byłoby dla Doroty niekorzystne ze względów zawodowych.    

 

Stwierdzenie istnienia zagrożeń dla „istotnych interesów twórczych” autora wynikających z realizacji umowy i ocena stopnia ryzyka jest niezwykle trudna. Okazuje się bowiem, że to co istotne dla jednej osoby, jest błahe dla innej. Jeśli między stronami umowy zrodził się konflikt, o „istotności interesów” rozstrzygnie sąd. Istotne interesy twórcze autora definiuje się najczęściej jako jego prawo do dobrej sławy, opinii czy rozpowszechnienia swoich utworów. Za naruszenie istotnych interesów twórczych może zostać uznane tak utrudnianie publikacji utworów, jak i rozpowszechnianie dzieł nieaktualnych bądź prezentujących niezgodne z obecnym światopoglądem autora opinie.

 

W walce o swoje dobre imię czy czerpanie korzyści z utworu, tylko sam twórca może rozwiązać niekorzystną umowę. Z uprawnienia do rozwiązania lub wypowiedzenia umowy ze względu na istotny interes twórczy nie mogą zatem skorzystać inni „właściciele” majątkowych praw autorskich (np. osoby, które je nabyły). Wyjątkiem od reguły pozostaje rozwiązanie umów dotyczących utworów architektonicznych, architektoniczno-urbanistyczne i audiowizualnych.

 

Art. 56 Ustawy o prawie autorskim jawi się jako potężna broń w rękach autora. A gdzie miejsce dla kontrahenta (nabywcy praw autorskich lub licencji do utworu) oraz jego przywilejów? Kontrahent nie jest na straconej pozycji – prawo przychodzi z pomocą i jemu. Do rozwiązania umowy ze względu na ważne interesy twórcze może dojść zarówno przed jak i po przyjęciu przez niego utworu, z tym, że druga z tych sytuacji jest dla kontrahenta zdecydowanie mniej korzystna. Przygotowania do wykorzystania utworu na tym etapie zaszły już na tyle daleko, że rozwiązanie umowy pociąga za sobą znaczne straty (np.: rezygnacja z planowanej publikacji książki). O nieprzewidziane straty, kontrahent nie musi jednak martwić się sam – według ustawy, utrata praw autorskich lub licencji do utworu może mu zostać wynagrodzona. Nikt inny, tylko twórca powinien zadbać o zabezpieczenie kosztów poniesionych przez strony umowy z powodu jej zerwania. Ostrożnie jednak z optymizmem, bowiem i tu nie unikniemy wyjątków. Kontrahent nie może żądać zwrotu kosztów, gdy decyzja twórcy, aby umowę zakończyć, wynika z przyczyn, za które twórca nie ponosi odpowiedzialności (np.: wstrzymywanie się przez kontrahenta z publicznym udostępnianiem utworu czy dokonanie nowych odkryć naukowych, które podważają słuszność utworu czekającego na publikację).

Przez wiele lat kwestia praw autorskich stanowiła pełną tajemnic dziedzinę. Od kilku jednak lat zauważamy rosnące zainteresowanie tą kwestią, a co za tym idzie, również coraz większą świadomość, zarówno samych twórców, jak i osób wykorzystujących cudze utwory. Niestety, pewne kwestie dalej bywają niejasne. Warto wówczas poświęcić odrobinę czasu na lekturę odpowiednich ustaw lub też poprosić o poradę prawną. Z checią pomożemy rozwiać Państwa wątpliwości.